The TrekEarth Forums

The TrekEarth Forums (https://www.trekearth.com/forums/index.php)
-   Photos (https://www.trekearth.com/forums/forumdisplay.php?f=2)
-   -   To battousai: chiny (https://www.trekearth.com/forums/showthread.php?t=281848)

krakus 08-22-2006 03:40 AM

To battousai: chiny
 
w nocy mam somolot z HK a potem mam nadzieje, ze nie musze ogladac tego syfu do kwietnia

pozdro,
Marcin

battousai 08-22-2006 09:15 AM

Re: To battousai: chiny
 
Syfu?

A co tam robisz, jesli moge spytac? Jestes tlumaczem?

Pozdrawiam

Pawel

krakus 08-22-2006 10:48 AM

Re: To battousai: chiny
 
syf - krotki opis chin. pracuje a raczej nadzoruje prace, i o ile to mozliwe unikam chin.

battousai 08-22-2006 01:38 PM

Re: To battousai: chiny
 
A po Twoich zdjeciach tego nie widac... Pstrykasz jak czlowiek, ktory jest Chinami zafascynowany.

No ale... de gustibus not est disputantum... jak powiadaja.

Ja po skonczeniu studiow zamierzam tam wrocic i zamieszkac na stale, albo na dluzszy czas.

Pozdrawiam

krakus 08-23-2006 06:49 PM

Re: To battousai: chiny
 
zafascynowany 'fotografiznymi' detalami
chiny jako calosc - najgorszy kraj do zycia jaki widzialem - zanim sie zdecydujesz ogladnij fabryki, rzeki, morze itp. cos poza ladnymi fragmentami
i ta wszechobecna pustka intelektualna wyzierajaca z chinskich oczu - dla mnie kompletny dol - ale moze jak spedzasz czas wsrod chinskiej elity to inaczej to odbierasz

pozdro juz z Polski
Marcin

battousai 08-23-2006 09:02 PM

Re: To battousai: chiny
 
Fotograficznie - rzeczywiscie super kraj.
Zyciowo - jak dla mnie jeszcze lepszy.

Chinska elita (zwlaszcza ta biznesowa) zupelnie mi nie odpowiada. Mlodzi ludzie z firm IT, gazet itp. to super towarzystwo, choc czesto troche rozpuszczone pieniedzmi. Najfajniesze chwile przezylem jednak wsrod robotnikow i zwyklych ludzi, zwlaszcza gdy mieszkalem w starym, rozpadajacym sie tradycyjnym Siheyuanie w centrum Pekinu. Pracowalem przez 2 lata w Chinach (oprocz studiowania) jako tlumacz. Jezdzilem z klientami z Polski po calych Chinach - po fabrykach, nad morze, wzdluz rzek itp... Rzeczywiscie, czasem jest ciezko i czasem ciezko sie z Chinczykami dogadac. Denerwujemy sie, ze oni nas nie rozumieja, oskarzamy o glupote i brak fantazji... a oni po prostu zyja i mysla wedlug innych standardow kulturowych.

Przez ostatni rok pracowalem w fabryce ALSTOM w Pekinie. Robilem i w biurze, z "mozgami" i (przez wiekszosc czasu) na hali produkcyjnej, ze zwyklymi prostymi robotnikami. Znalazlem wsrod tych ludzi wielu dobrych przyjaciol, ktorzy nigdy nie odmawiali mi pomocy w potrzebie, np. gdy szukalem mieszkania lub mialem jakikolwiek inny problem.
Dzieki tej robocie nabralem naprawde duzego szacunku dla tych ludzi i ich pracy. Praca pozwolila mi tez zrozumiec to, dlaczego ludzie z Zachodu ich nie rozumieja i vice versa.

Ale jak napisalem... de gustibus.

Mowisz po chinsku?

Pozdrawiam

Pawel

krakus 08-24-2006 08:02 AM

Re: To battousai: chiny
 
nie mowie
co do prostych ludzi to sie zgodzam - z mojej obserwacji - im ktos mniej skonczyl klas w chinskiej szkole tym rozsadniej mysli.
mnie przeraza w reszcie to ze jest przewidywalna tzn. wiem co chinczyk zrobi, co powie i jak mysli - schemat - stereotyp - schemat - stereotyp - jak slabo programowany robot

pozdro,

battousai 08-24-2006 09:02 AM

Re: To battousai: chiny
 
Ja czesto mialem takie wrazenie, ze Chinczyk, zwlaszcza w pracy nie zrobi albo nic (czestszy przypadek), powie "nie ma rady", "nie ma", "nie da sie" i dalej pojdzie sie opieprzac albo gdy cos zrobi, to dokladnie to, co mu kaze szef... I Ty mozesz sobie mowic. Oni juz tak maja... trzeba sie przyzwyczaic ;)

Poza tym Chinczycy czesto graja glupa, a tak naprawde doskonale wiedza, co sie dzieje. Albo po prostu zaslaniaja sie przepisami, wszechobecnym "guidingiem" :)

Jesli nie mowisz po Chinsku to rzeczywiscie jest gorzej - wiecej rzeczy denerwuje, trudniej zblizyc sie do ludzi, przestawic i przyzwyczaic. Rozumiem Cie.

No nic :) Trzymaj sie i ciesz sie Polska. Nie chcesz sie zamienic ;)? Ja za Ciebie pojade...

Pozdrawiam

krakus 08-24-2006 09:26 AM

Re: To battousai: chiny
 
> "nie ma rady", "nie ma", "nie da sie"

jakbym sluchal to bym juz dawno zakonczyl kariere w chinach - mam praktyke od 1999r i daje rade - stosuje konfucjanska zasade krzyku na podwladnego tzn. jak "nie ma" to opierdol i presja taka, ze chinczyk uznaje, ze mam racje i musi sie dac.
mowienie po chinsku w sprawach biznesowych nie pomaga - jezyk wymusza pewne zachowania - to sie chyba nazywa jezykowy obraz swiata a poniewaz chinski jest wypelniony zwrotami nie da sie albo moje ulubione haj_mejo - wole wymuszac swoje standardy - ktorych nie moglbym przekazac w chinskim

a co do chin do 3 rzeczy przyzwyczaic sie nie da przynajmniej w moim przypadku - paskudne zarcie, oddychanie smogiem i brak czystej wody
reszta rzeczy ktora zabija bialych na samym poczatku takich jak smarkanie, lunch o 11:30, kolejki... itp. itd. nalezy do kolorytu prostackiej kultury chinskiej i mi nie przeszkadza


All times are GMT. The time now is 12:54 PM.


Copyright 2018 MH Sub I, LLC dba Internet Brands. All rights reserved. Use of this site indicates your consent to the Terms of Use.